Tort, bloSilesia, książki czyli jak minął mi tydzień.

Dzisiaj mam dla was „relację” z tego tygodnia. Niestety bez nowego przepisu, po prostu w tygodniu nie mam czasu iść do kuchni na parę godzin i wyczarować coś pięknego (no w tym tygodniu mi się udało :p). Szkoła mnie pochłania, w domu jestem tylko na noc… Dość już mojego narzekania, teraz opowiem wam co robiłam.

We wtorek pojechałam do Katowic, do pijalni piwa „Biała Małpa” gdzie odbyła się bloSilesia (co to?), czyli spotkanie śląskich blogerów. Osób było dosyć dużo, każdy dostał identyfikator gdzie musiał napisać swoje imię i nazwę bloga, aby każdy wiedział skąd jesteś. Na oficjalnej części spotkania, były prezentacje przedstawiane przez blogerów, były między innymi o tym jak zacząć prowadzenie bloga, na co zwracać uwagę, jak poradzić sobie ze złodziejami treści, jak wygląda współpraca z agencjami i firmami, jak to było kiedyś z blogowaniem, gdy internet dopiero się rozkręcał. Kto był na spotkaniu i jakie prezentacje przedstawiał możecie przeczytać na stronie (link podany parę linijek wyżej). W części nieoficjalnej, blogerzy mogli porozmawiać między sobą, dostaliśmy też gifty: ołówek z logiem bloSilesi, który bardzo przypadł mi do gustu i babeczkę od Fashion Wall.

 

Kolejną rzeczą jaką zrobiłam w tym tygodniu był tort. Od osoby zamawiającej dowiedziałam się tyle: „No zrób taki jak mi na urodziny”, pytając co y chciała na torcie: „No jak by się dało to rower wjeżdżający po górze”. No okey, jak z samym tortem nie miałam problemu, bo to jak ostatnio, więc biszkopt kakowy, krem masłowo-budyniowy i dżem porzeczkowy. No i teraz problem z wjeżdżającym rowerem. Stwierdziłam, że rower ma bardzo dużo małych detali, więc nie wyjdzie jeżeli będę robić czekoladą, ale wymyśliłam, że zrobię rower na tle gór. To był strzał w 10! Znalazłam odpowiedni rysunek roweru w internecie, „odrysowałam” białą czekoladą, góry zrobiłam z gorzkiej. Włożyłam wszystko do lodówki, poczekałam aż wystygnie i dałam na tort. Postanowiłam jeszcze, zrobić „żwir” z czekolady. Do maszyny kuchennej wrzuciłam parę kostek czekolady, maszyna posiekała na małe cząsteczki i obsypałam boki tortu. No i gotowe!

 

No i ostatni punkt mojego tygodnia, to wzrost liczby książek kucharskich na mojej półce. Dostałam nagrodę w szkole, dzięki czemu przed jej wręczeniem mogłam sobie wybrać co chcę dostać (to bardzo dobre rozwiązanie, nie dostaje się dzięki temu „kota w butach”, tylko to co się naprawę chce), więc poszłam do księgarni na dział – książki kucharskie. No i szukałam, na początku miałam wziąć całkiem inne, ale w jednym momencie zauważyłam książkę Julia Child „Gotuj z Julią”, a zaraz obok niej „Z miłości do jedzenia. Najlepsze przepisy polskich blogerów”. Zapowiadają się bardzo dobrze! Książkę Juli już zaczęłam czytać, zaczynam uwielbiać tę kobietę!

 

To już chyba wszystko co zdarzyło się w tym tygodniu. Dzisiaj piątek, można odpocząć. Ja odpoczywałam w kuchni, a co z tego wyszło? Dowiecie się jutro wieczorem, ale mogę wam powiedzieć, że do tego przepisu będzie potrzebować słoików :D

Ten wpis został opublikowany w kategorii Torty, z innej paki i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>